• Wpisów:293
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 14:05
  • Licznik odwiedzin:26 450 / 2276 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A wracając do wycieczki do Krakowa. Tak się składa, że gdy w niedziele wracaliśmy wypadały moje urodziny. Jak zawsze mam tą informacje ukrytą na FB dzięki czemu unikam 100 wpisów na tablicy ludzi, którzy nawet nie patrzą co piszą tylko "najlepszego". I wiem, kto pamięta o mnie. No i tu lekka podłamka.
Okazało się, że są to moi byli (2/3) oraz rodzice wraz z rodzeństwem. Ciut przykro. Do tego to już 23 lata!! Naprawdę czuję się stara.

O to moje ciastko-tort kupione przez mamę skonsumowane na dworcu głównym w Krakowie

Oprócz tego spotkała mnie miła niespodzianka, bo o to co było na chyba 10 ławkach na Plantach w Krakowie
 

 
Dziś jest dla mnie "inny" dzień. Właśnie siedzę i porządkuje wszystko co odkładam już sobie od tygodnia
A wszystko dzięki mojej 1.5 rocznej chrześnicy, która dziś pierwszy raz się tak długo SAMA zajmuje . Jej rodzice ruszyli na zakupy, a mi podrzucili na około 5 h. Najlepsze jest to, że w "wyprawce" Zuzi były takie rzeczy jak : makaron do ugotowania (mała garstka w foliówce), herbatka do zaparzenia, 2 parówki, parę ciastek, zupa w słoiku.

A ja już o 7:20 poleciałam ta targ, kupiłam składniki na pomidorową i przed 10 miałam gotową zupę dla dzieciaka.
Dzięki temu, że śpi już ponad 1,5 h mogłam pozgrywać zdjęcia z wycieczki do Krakowa, a także od razu obrobiłam je i wysłałam do empikFoto.

Teraz już wiem po co matkom sen dziecka w ciągu dnia.
 

 
Chyba na początek wpis zaległy zbierający wszystko
Rozstanie z panem H. to nie taka łatwa sprawa jak się wydawało. W niedziele minęły dwa tygodnie od naszego rozstania a on pisze do mnie z 30 sms dziennie. I wszystko zależy akurat od jego cierpliwości. Na początku pisze, przeprasza, że jak on mógł, nie myślał wtedy, bardzo żałuje itd. Jak ja olewam, lub pisze, że mnie to już nie interesuję, to jego cierpliwość się kończy i znów zaczyna jaka ja jestem nieczuła, niepoważna, wieczne dziecko ze swoimi mądrościami. Że z takim charakterem to ja zawsze sama będę. Normalnie mam tego po dziurki w nosie. Mam nadzieje, że w końcu przestanie i tyle.

Jedno jest pewne, nie przyjedzie do mnie, bo chodź był u mnie z 15 razy to myślę, że dalej nie pamięta jak dojechać.



A oto moje piękne okno
 

 
Gdyby przyszedł do mnie M., dał mi bukiet kwiatów, mocno mnie przytulił i pocałował to oddałabym mu się bez reszty. Zapomniałabym o tym wszystkim co było. Znów bym była jego, a on tylko mój. Lecz pod warunkiem, żeby mu zależało, że by latał za mną za każdym razem.
Jednak prawda jest taka, że nigdy nie dostałam od niego kwiatów, nigdy mnie przycisnął mnie do siebie, ani nigdy nie walczył
  • awatar Jenna w świecie ludzi normalnych: Wiesz... Te M. to chyba tak już mają. Magiczne M. Jak się ma sytuacja teraz? Widzę,że to stary wpis, napisz u mnie,bym sprawdziła,bo zapomnę! :)
  • awatar Abaddon †: Właśnie jutro zamierzałam napisać sobie taką listę nagród za osiągnięte cele :)
  • awatar Zakira Luna: Czyli nie jest Ciebie wart
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Sama nie wiem, co mam myśleć o moim wczorajszym śnie… był bardzo dziwny
Śniło mi się, że leżałam na łóżku. Obok mnie leżał M., przytuliłam się do niego tak jak zawsze. I opowiadałam mu wszystko. Cały mój związek z H. (w końcu to jego kolega, ale on o tym nic nie wiedział). Opowiedziałam jak mnie potraktował na koniec. A gdy powiedziałam już wszystko, po prostu usnęłam, wtulona w niego.
Moim zdaniem, jest to spowodowane tym, że on naprawdę był moim przyjacielem. Byłam w związku z nim cholernie szczęśliwa, bo było to coś wyjątkowego. Źle mnie traktował, bo mnie olewał. Ale nigdy nie przeklinał rozmawiając ze mną, nigdy na mnie nie krzyknął. Zawsze traktował mnie z szacunkiem, nigdy się nie kłócił.
Wszystko to jest mocno skomplikowane, sama nie wiem czego od życia chce. Co mi jest potrzebne…
 

 
Niestety, ale rozstałam się z panem H. a może stety ...
Nie układało nam się, pierwszy miesiąc był super, później coraz gorzej. czepialiśmy się siebie nawzajem, ja nie miałam czasu wiele, wiec mało z nim pisałam. on siedział cały czas na bezrobociu więc czasu miał aż za dużo.
Wczoraj zadzwonił do mnie pijany. Zwyzywał mnie od k..., szmat, suk,zmieszał z błotem moją rodzinę. groził mi pobiciem. po prostu pokazał swoją prawdziwą twarz

z tego wszystkiego napisałam do byłego. bo tylko z nim mogłam rozmawiać o wszystkim, bardziej byliśmy przyjaciółmi niż parą. pocieszał mnie.

a to parę zakupów na pocieszenie




 

 
Nie umiem być singlem, to wiem na pewno.
Jest pan H. Kumpel mojego byłego. Odkąd go poznałam mam wrażenie, że mu się podobałam. Lubie patrzeć mu w oczy, tak długo, nawet jak inni to zauważają. Coś mnie do niego ciągnęło. Jak z nim tańczyłam i to tak dość odważnie, miałam ochotę go pocałować. Po mimo tego, że obok był pan M, ze jeszcze wtedy związek nasz kwitł. Taki magnes. A teraz idealnie trafił. Napisał do mnie jak zalewałam się łzami, bo podjęłam decyzje o zerwaniu z M.
I był tym oparciem. Osoba, która musiała słuchać wszystkiego. Jak mi źle, jak mi serce pęka itd.
Po prostu przyjaciel. TYLKO...

Kurcze, ta przyjaźń chyba zaszła za daleko. Jeszcze się nie widzieliśmy, bo powiedzmy, że czasu nie było. Ale nasze rozmowy są odważniejsze. Tematy co już różne, czasem bardzo osobiste pytania
  • awatar Nela18: No to może czas zrobić krok do przodu i zaryzykować, lepiej tak nić wyrzucać sobie, że się nie spróbowało.
  • awatar More_Love: Może coś z tego będzie ;) Kto wie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pogoda absolutnie nie nastraja do działania. Kurcze... szkoda. Miałam wczoraj pojechać do Warszawy, spacer po Starówce oraz Łazienki. Ale musiałam mamie pomóc w grabieniu liści i się nie wyrobiłam. Wczoraj też dostałam od mamy super kwiatek. Lubie kwiatki, pielęgnować je. Poza tym jedyne kwiaty, które dostaje, są od mamy
 

 
I tak się życie potoczyło, że nagle zostałam sama. Pod koniec sierpnia wyjechała Ania. Moja przyjaciółka/siostra. Znamy się od urodzenia, przychodziła do mnie na herbatki już od gimnazjum. I to ona mnie zna na wylot. Nagle jest sześć stref czasowych ode mnie. Przykre
W połowie września rozstanie z M. Boli, boli, bardzo boli… I takie moje przemyślenie. Jak zrywałam z W. to się cieszyłam, chciałam się już on niego uwolnić. Szybko mi przeszło. Zaraz po tym pojawił się M. I to on stał się moim przyjacielem, moim facetem. Dzieliło nas 12 lat różnicy i byliśmy z zupełnie różnych światów. Ja z miasta, on ze wsi. Ja 2 kierunki studiuje, on zakończył na podstawówce. Ja pochodziłam zupełnie z normalnej rodziny, on zupełnie z patologicznej. Ale chciałam go wyciągnąć stamtąd. Chciałam mu pokazać inne priorytety. Nie prace, nie piwo, nie totalna patologie . Ale nie mogłam. Nie dał mi tej szansy. Dwa lata temu mówił, że będzie przyjeżdżał co 2 tygodnie. Wyszło ze u mnie pojawiał się co 2 miesiące (pewnie taka średnia wyjdzie). Pił i pił. Byt dużo i zbyt często. A ja chciałam, tak chciałam pokazać mu normalny świat. Zabrałam go na wakacje nad morze (wybłagałam to żeby pojechał … ). I miałam nadzieje, że będzie ok. A tu, gdy przyjechałam na wieś ani nie odebrał, ani nie oddzwonił ani nie przyjechał. Nic a nic. A to boli.
To on powinien o mnie zabiegać, starać się. W końcu miał taka fajną dziewczynę. Ale niestety on tego nie rozumiał, nie doceniał. Traktował mnie, myślę że nie tak jak powinien. I zakończyłam to. Przez telefon… wiem to złe, ale nie chciał się spotkać. Co poradzę.
Tylko, że teraz to mi serce pękło. Tak bardzo go kochałam, oddałam mu całą siebie, chciałam zmienić cały jego świat. A on po prostu mnie olewał
  • awatar Verita Vile: Pewnie z czasem i tak te różnice pomiędzy Wami by wyszły... nie łatwo jest bowiem kogoś zmienić, zwłaszcza jeśli on tego nie chce.
  • awatar natrętnica: Szkoda, że niektórzy nie dostrzegają ile bólu sprawiają. Nie dostrzegają, lub nie chcą dostrzegać.
  • awatar Kaitlyn: niektórych ludzi i ich nawyków nie da się zmienić...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem z siebie dumna
Po miesiącu chodzenia 3 razy w tygodniu na aerobik (rożne rodzaje)moje ciśnienie w końcu zachowuje się normalnie.
No może czasem mam ciut wyższe, ale już nie tak wysokie jak kiedyś

Tylko w szkole strasznie dużo rzeczy mam zaległych, na już albo na wczoraj
 

 
postanowienie na dziś:

zrobię 80% tego co mam zrobić przez cały weekend, chociażbym miała położyć się o 4 nad ranem dam rade, nadrobię zaległości, by rano wstać z lżejsza głową
 

 
Dlaczego jestem skazana na zwiazki na odleglosc? Moj M. ciagle pracuje, nie ma czasu nawet do mnie zadzonic. Czuje sie od tygodnia taka samotna, pozostawiona sama z kazdym jednym, nawet najglupszym moim problemem.

Nie wiem jak ja przetrwam ten ciezki okres sama. Jest mi tak zle.

Studiowanie 2 kierunkow powoli mnie wykancza. Na nic nie mam czasu ani ochoty... skad mam brac sile, jak moja glowna bateria nie ma czasu dla mnie?
 

 
nienawidzę sobie codziennie mówić, że dziś to zrobię wszystko....

a po powrocie z uczelni robię nic
  • awatar joopie: słodki Panie, skąd ja to znam. "wrócę, szybki ogar, obiadek, a potem mycie naczyń, wstawię pranie, zrobię zakupy, nauczę się, zrobię notatki, napiszę kawałek pracy, poczytam coś, a potem jeszcze przeniosę góry..." :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Własnie siedzę w KFC w Budapeszcie. Jest zimno, nawet bardzo. Ciężka jest zmiana z 30 stopni na 10 w ciągu nocy tak naprawde. Okolo 18:45 wyjezdzam stąd w strone Polski. Tak bardzo sie cieszę, ze w końcu zobacze swoje łóżko, prysznic, ciepłe świeże cichy. I będę miala cisze w domu, bo każdy rozjedzie sie do swojej pracy. Warszawo o 8 chce już być u Ciebie.
 

 
Jutro już wracam do Polski. Chyba się cieszę. Mam już dosyć lenistwa i moich wspollokatorek. Denerwujace sa jak cholera. W Warszawie planowo mam być we wtorek godzinny bardzo ranne. Po drodze teoretycznie cały dzień w Budapeszcie.


Chcejuż mój dom, kuchnie mamy i cały mój świat.

Bardzo tęsknię za moim M. Mam nadzieje, źe przemyslal sobie nasz zwiazek i będzie juz tylko lepiej
 

 
Za mna meczace 34 godziny jazdy. Po drodze na granicy wegiersko-serbskiej musielismy zostawic 4 osoby, bo ogolnie rzecz biorac nie mieli dokumentow. Przez to strasznie sie przestraszylam, ze cos moze byc z moim dokumentem. Dlatego postanowilam, ze gdy wroce do Polski to wyrobie sobie paszport ( tak na wszelki wypadek, o jedzenie nie wola)

Jesli chodzi o towarzystwo... hmm ja imprezowiczka nie jestem wiec nie kreci mnie darcie ryja przy wodce. Ale postanowilam ze ten czas w grecji spedze tak jak bede chciala, od nikogo niezalezna
 

 
Wlasnie siedze w autokarze.
Przede mna jeszcze ok 30 godzin jazdy.
GRECJO SZYKUJ SIE NA MOJ PRZYJAZD. )
 

 
czas się pakować
 

 
"Małżeństwo tylko na weekend
Ona pracuje w Poznaniu, on w Krakowie. Małżeństwem są od 18 lat, od ponad pięciu widują się tylko w weekendy i święta. - Mieliśmy dwa wyjścia – albo zastanawiać się, na co wydać ostatnie 5 zł na tydzień przed końcem miesiąca w miejscu, w którym mamy dom, albo zdecydować się na dobrze płatne posady, ale z dala od siebie. Tak jak oni żyje w Polsce kilkaset tysięcy małżeństw."


Jest to kawałeczek artukułu z onetu. A łzy lecą jak się to czyta. Przypominam sobie o moim M. o tym, że widziałam go chyba z miesiąc temu i to przez 2 wieczory. On ciągle i ciągle pracuje. Od poniedziałku do niedzieli od 6 do 22
Nie ma dla mnie kompletnie czasu, bo praca. A w dodatku mieszka 120 km ode mnie wiec nie mam jak go odwiedzać w pracy np
Nie wiem czy coś z tego związku jeszcze będzie, ja powoli zaczynam zapominać jak wygląda
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No cóż powoli powoli za oknami widać jesień.
Tak to już bywa w naszym klimacie. Przed sobą mam wspaniały (miejmy nadzieje) wyjazd do Gracji. Już nie mogę się doczekać
A za sobą super wyjazd do Anglii. Do mojej ciocio-kuzynki i jej rodzinki.
Było wspaniale. Mój pierwszy wyjazd za granice.
Wstyd się przyznać, ale niestety pierwszy raz byłam za granicą mając ponad 21 lat.
I to od razu leciałam samolotem :O
Moim zdaniem nudne to jak cholera. Jedynie start i lądowanie było ciekawe. I w sumie prawie w ogóle się nie bałam. Ale to pewnie zasługa studiowania transportu na politechnice. Wszystko o samolotach i lataniu wiedziałam z teorii ( prędkość startowania, lądowania, dlaczego klapy są wysunięte itd…. ).
Muszę przyznać się ze byłam tylko w Anglii, a poczułam się jakbym wylądowała gdzieś w Ameryce, Azji. Zupełnie, zupełnie inny świat, inna kultura.
Ludzie ciągle uśmiechają się do siebie, są życzliwi. Standard życia też zupełnie inny.
Wylądowałam na angielskiej, prawdziwej wsi. Byłam dwa razy w miasteczku. Po prostu niesamowity klimat i podobno z opinii innych ludzi, klimatu Anglii nie da się odczuć np. w Londynie. Tam jest zlepek całego świata, czyli jakby bez klimatu.

Jedno jest pewne.
Do Anglii wracam za rok, na przyszłe wakacje !!
 

 
porzuciłam harcerstwo w 95%, ale muszę powiedzieć, że jestem szczęśliwa z tego powodu
  • awatar Ungrateful: Inni jakos daja rade przeczytac, sama napisalas 'kwestia gustu' nie bede zmieniala wygladu swojego bloga dla Twojej wygody bo nie rozumiem czego tu nie mozna przeczytac -,-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam 21 lat. Jestem raczej normalna. ale ku**a
jaka młodzież jest beznadziejna, czuje się przy nich jak jakaś 32 latka, która była wychowana w innej epoce
w epoce gdzie liczyła się punktualność, odpowiedzialność i zobowiazania
a nie ku**a Melanż!!
nienawidzę współpracować z ludzmi w wieku 15 - 22 lata
 

 
no to zapowiada się,że jeszcze może w tym roku zostanę matką chrzestną
ciekawe co oni brali, że stwierdzili, że się świetnie nadaje?
 

 
Dlaczego kłamca nie umie przestać być kłamca?
Myślałam, że człowiek uczy się na błędach, ale wciąż widzę, że nie.
Już mnie to nie powinno obchodzić, co człowiek ten robi, ale wciąż widzę poprzednie kłamstwa, ciągle coś wypływa a na dodatek widzę kolejne, już teraźniejsze
  • awatar Gość: A z tego co widać na twoim blogu ty od zawsze jesteś święta ? wszyscy robią źle tylko ty robisz dobrze. Widać kłamca ma cię szeroko gdzieś bo na nic innego nie zasłużylaś
  • awatar Gość: Może poprostu chce byś sie od niego odpierdo....
  • awatar perwersyjnaa: ludzie się nie zmieniają, tylko my ślepo wierzymy w to w co wierzyć chcemy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
jak mnie dziś boli głowa.
o matko to jakaś tragedia jest
chyba zaraz położę się spać i będzie z głowy. bo czuję się okropnie
 

 
Co za beznadziejny wieczór. Cały dzień marzyłam o tym, że w końcu nastąpi wieczór, chwile w których pan M może ze mną pisać do woli do jakiejś 23, bo wtedy zaczyna usypiać. Ale co... stwierdził dziś, że jest zmęczony i musi już iść spać. Cały dzień marzenia o wieczornej rozmowie... i na marzeniach musi się skończyć. Jest mi przykro z tego powodu, chodź wiem, że on ciężko pracuje cały dzień, ma prawo być zmeczony.

Do tego w piątek mam egzamin, jeszcze nic nie umiem, właśnie zaczynam naukę. ale jakieś 80 cm ode mnie siedzi moja siostra i pierdoli z koleżanka na skype, z salony słychać jak mama czyta coś bratu a tata czyta coś drugiemu bratu

brak możliwości skupienia się wyciszenia... tragedia. dzisiejszy wieczór należy do tych tragicznych
  • awatar żelazo: jeśli o cockneyki chodzi, to te buty są warte każdej złotówki. skóra porządna- nie obciera ani nie uczula jak innej firmy, podeszwa nie odpadnie. buty na lata, nie na jeden sezon.
  • awatar Gość: moj boze i znowu bazgrolenie o niczym
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakoś ostatnio w moim życiu dzieje się tyle dziwnych rzeczy, że nie mam czasu tu napisać. Im dłużej zwlekam tym więcej rzeczy wypadałoby to napisać. Drugi kierunek studiów… powoli zaczynam to bardzo odczuwać. Coraz więcej rzeczy mi się pokrywa, cały miniony tydzień to kolokwia. A od stresu to chyba naprawdę posiwieje. Cały cholerny tydzień nauki, ten z resztą co będzie, wygląda podobnie. Niby tylko kolokwium i egzamin, ale jest tyyyyyle materiału do nauczenia.
Lepiej za to w moim życiu prywatnym. To dobrze, bo jak dostaje smsa o treści „dasz rade, jesteś zdolna, wierze w Ciebie i trzymam kciuki” to aż chce się dalej uczyć.
Jest jeszcze wiele, wiele różnych dziwnych spraw w moim życiu. Ale to w miarę możliwości opisze w innych postach
 

 
czasem to ja już sama nie wiem czego chce
boje sie zaryzykować, być może znów kogoś zranić
 

 
wiedziałam, że warto czekać do soboty
w pewnym sensie spełnienie snów
na pewno energia i pozytywne nastawienie
i nie tylko...